Gdzie naprawdę uciekają pieniądze w logistyce
Rosnące koszty transportu, niedobór kierowców i coraz bardziej wymagający klienci sprawiają, że firmy szukają przewagi nie w większej liczbie pojazdów, lecz w lepszym wykorzystaniu tych, które już mają. Sama liczba dostaw nie gwarantuje już rentowności. Coraz większe znaczenie ma sposób ich planowania i realizacji.

Zdjęcie: AdobeStock
Przez lata rozwój logistyki wyglądał podobnie. Przybywało klientów, więc firma kupowała kolejne samochody, zatrudniała kierowców i uruchamiała nowe trasy. Dziś taki model coraz trudniej obronić ekonomicznie. Zleceń nie brakuje. Problem polega na tym, że koszty rosną szybciej niż rentowność.
Pytanie, które jeszcze kilka lat temu brzmiało: „Jak obsłużyć więcej dostaw?”, ustępuje miejsca innemu: „Jak obsłużyć je mądrzej?”.
Firmy znają przychody. Nie zawsze znają koszt dostawy
Większość przedsiębiorstw potrafi dokładnie określić wartość sprzedaży, marżę handlową czy koszty zakupu. Znacznie rzadziej analizowana jest rentowność poszczególnych tras. Tymczasem to właśnie tam często ukrywa się problem.
Dodatkowe kilometry, źle dobrana kolejność punktów, nierównomierne obciążenie pojazdów czy długie postoje nie wyglądają groźnie w skali jednego dnia. Kiedy jednak podobne sytuacje powtarzają się przez miesiące, zaczynają kosztować realne pieniądze.
Firmy potrafią dokładnie policzyć koszt zakupu nowego samochodu. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, ile kosztuje źle zaplanowana trasa.
A przecież każda trasa to konkretne wydatki: czas kierowcy, paliwo, eksploatacja pojazdu i zasoby potrzebne do realizacji dostawy. Bez tych danych trudno mówić o świadomym zarządzaniu rentownością transportu.
Najdroższy staje się czas
Przez lata dyskusja o kosztach transportu koncentrowała się głównie wokół paliwa. Nadal pozostaje ono jednym z najważniejszych wydatków, ale nie ono decyduje dziś o wszystkim.
Na ceny paliw przedsiębiorstwa mają ograniczony wpływ. Mogą natomiast wpływać na sposób wykorzystania własnych ludzi i pojazdów. To właśnie czas staje się jednym z najcenniejszych zasobów w logistyce.
Każda niepotrzebna godzina spędzona za kierownicą, każdy źle zaplanowany przejazd i każda dostawa realizowana w nieoptymalny sposób oznaczają koszt, którego nie da się odzyskać. Do tego dochodzi problem dostępności kierowców. Znalezienie nowych pracowników jest trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu, a koszty zatrudnienia stale rosną. Nic więc dziwnego, że wiele firm zamiast powiększać flotę, szuka sposobów na lepsze wykorzystanie tej, którą już posiada.
Puste kilometry nadal kosztują
Skalę problemu pokazują dane Eurostatu. Ponad 21% kilometrów pokonywanych przez ciężarówki w Unii Europejskiej przypada na przejazdy bez ładunku.
Nie każdy pusty przejazd oznacza błąd. Część z nich jest naturalnym elementem procesu transportowego. Dane pokazują jednak, że potencjał poprawy efektywności nadal pozostaje bardzo duży.
Dla wielu przedsiębiorstw redukcja nawet kilku procent zbędnych kilometrów oznacza oszczędności liczone w dziesiątkach lub setkach tysięcy złotych rocznie.
Optymalizacja tras przestała być więc wyłącznie sposobem na skrócenie drogi między punktami dostaw. Dziś jest jednym z narzędzi kontroli kosztów transportu.
„Codziennie gasimy pożary”
To zdanie bardzo często pojawia się podczas rozmów z osobami odpowiedzialnymi za logistykę. Na początku działalności wiele rzeczy da się kontrolować doświadczeniem. Dyspozytor zna warunki przejazdów, kierowców i trasy. Problemy rozwiązuje telefonicznie albo w arkuszu kalkulacyjnym. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy firma rośnie. Przybywa punktów dostaw, zwiększa się liczba pojazdów, pojawiają się nowe wymagania klientów i coraz bardziej napięte harmonogramy.
W pewnym momencie problemem przestaje być liczba pojazdów. Problemem staje się sposób ich wykorzystania. Logistyka staje się wtedy nie tylko wyzwaniem operacyjnym, ale również biznesowym. Zarząd chce wiedzieć, które działania przynoszą zysk, a które generują koszty niewidoczne na pierwszy rzut oka. Bez danych trudno znaleźć odpowiedź.
Dane zamiast domysłów
Doświadczenie nadal ma znaczenie, ale przy dużej skali działania przestaje wystarczać. Firmy, które skutecznie skalują logistykę, analizują nie tylko liczbę wykonanych dostaw, ale również:
- liczbę przejechanych kilometrów,
- czas pracy kierowców,
- wykorzystanie pojazdów,
- rentowność tras,
- powtarzające się źródła opóźnień.
Dzięki temu łatwiej wskazać miejsca, w których powstają niepotrzebne koszty.
Przy takiej skali działania ręczne planowanie tras przestaje wystarczać. Firmy sięgają więc po narzędzia, które pomagają szybciej analizować dane i podejmować trafniejsze decyzje.
Przykładem takiego podejścia jest Routimo, system do optymalizacji tras i zarządzania logistyką. Jego zadaniem nie jest wyłącznie wyznaczenie najkrótszej drogi między punktami dostaw. Równie ważne są informacje, które pomagają ocenić efektywność tras, wykorzystanie floty i rzeczywiste koszty realizacji dostaw.
Analiza danych często pokazuje, że problemy, które wydawały się nieuniknione, wynikają po prostu ze sposobu organizacji transportu. W wielu firmach można ograniczyć liczbę przejechanych kilometrów o kilkanaście procent, skrócić czas planowania nawet o 80% i realizować tę samą liczbę dostaw bez dokładania kolejnych pojazdów.
Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak samych tras. Dotyczy sposobu podejmowania decyzji. Zamiast opierać się na intuicji, firmy zaczynają zarządzać logistyką w oparciu o dane.
Lepsze wykorzystanie floty to dziś przewaga konkurencyjna
Logistyka wchodzi w etap, w którym dalszy wzrost nie zawsze oznacza większą flotę.
Nie wygrywają już automatycznie firmy posiadające najwięcej pojazdów. Przewagę budują te, które potrafią lepiej wykorzystać to, co już mają.
Nie chodzi wyłącznie o redukcję kosztów. Równie ważna staje się zdolność do obsługi większej liczby dostaw bez proporcjonalnego zwiększania liczby pojazdów i kierowców.
Dlatego planowanie tras przestaje być wyłącznie zadaniem dla dyspozytora. Staje się jednym z elementów wpływających na rentowność transportu, efektywność floty i tempo rozwoju przedsiębiorstwa.
W czasach, gdy każda złotówka marży ma znaczenie, właśnie tam często kryje się największa przewaga.
Czy Twoja flota jest wykorzystywana w pełni?
W wielu firmach największe oszczędności nie wynikają z redukcji kosztów paliwa, ale z lepszego planowania tras i wykorzystania czasu kierowców.
Sprawdź, ile kosztują Cię źle zaplanowane trasy i zobacz, gdzie w Twojej logistyce kryją się największe rezerwy rentowności.












