Dla firm rośnie koszt niepewności w sprzedaży międzynarodowej

Napięcia geopolityczne wokół Bliskiego Wschodu coraz silniej wpływają na działalność firm prowadzących sprzedaż zagraniczną. Ograniczenia w ruchu lotniczym, zagrożenia dla żeglugi morskiej, zmiany warunków ubezpieczenia transportu oraz niestabilność kluczowych szlaków dostaw sprawiają, że eksporterzy, importerzy i e-sklepy muszą bardziej niż wcześniej uwzględniać rosnące ryzyko i presję kosztową, co utrudnia planowanie. 

Mateusz Pycia, prezes Globkurier, technologicznego partnera logistycznego dla biznesu obsługującego przesyłki do 192 krajów, wskazuje, że skutki obecnej sytuacji widać już nie tylko w globalnych łańcuchach dostaw, lecz także w codziennych decyzjach firm i zachowaniach klientów. Jego opinię potwierdza prezes Famed Żywiec, polskiego producenta sprzętu medycznego, eksportującego swoje wyroby m.in. na Bliskich Wschód. „W ostatnich tygodniach obserwujemy wzrost kosztów transportu morskiego nawet o około 80%, ograniczoną dostępność części kierunków oraz dużą zmienność operacyjną – zdarzają się sytuacje, w których wysyłka jednego dnia jest możliwa, a kolejnego już nie” mówi Marek Suczyk. 

Mateusz Pycia GlobKurier

Na zdjęciu: Mateusz Pycia
Zdjęcie: GlobKurier

Kryzys w logistyce przestaje być problemem odległym

Sytuacja wokół najważniejszych szlaków transportowych pokazuje, że geopolityka przestała być dla handlu zagranicznego zewnętrznym tłem. Dziś bezpośrednio wpływa na koszty, dostępność usług przewozowych, terminy dostaw i opłacalność sprzedaży na części rynków.

Tak trudnej sytuacji w logistyce nie było od czasów pandemii. Zamknięte lub ograniczone są kluczowe szlaki transportowe, a część przewoźników i ubezpieczycieli zmienia zasady obsługi rejsów i transportu w regionach objętych konfliktem – mówi Mateusz Pycia, prezes Globkurier, technologicznego partnera logistycznego dla MŚP.

Jak podkreśla, skala zjawiska wykracza poza pojedyncze branże i obejmuje całe łańcuchy dostaw. Klienci biznesowi Globkuriera wysyłają towary do 192 krajów, dzięki czemu firma obserwuje, jak niestabilność geopolityczna przekłada się na codzienne operacje na wielu rynkach jednocześnie.

Każda wojna ostatecznie trafi do koszyka zakupowego. Dziś koszty ponoszą armatorzy czy przewoźnicy, ale w dłuższej perspektywie znajdą one odzwierciedlenie w cenach produktów – dodaje Mateusz Pycia.

Problemy szczególnie mocno dotykają firmy, które opierają sprzedaż na rynkach Bliskiego Wschodu lub korzystają z tras przebiegających przez region Zatoki Perskiej. To tam najmocniej widać, jak szybko napięcia polityczne przekładają się na realne ograniczenia handlowe.

Widzimy, że w porównaniu rok do roku liczba przesyłek do krajów regionu GCC spadła o około 50 procent. To pokazuje, jak silnie geopolityka wpływa dziś na handel międzynarodowy i jak szybko zmienia atrakcyjność poszczególnych kierunków ekspansji – podkreśla prezes Globkurier.

Najtańsza logistyka przestaje wystarczać

Zdaniem prezesa Globkurier przewagą konkurencyjną nie jest już wyłącznie najniższa cena przewozu. Obecna sytuacja potwierdza, że coraz ważniejsze stają się odporność operacyjna, elastyczność i zdolność do szybkiego przełączania się między trasami, operatorami i modelami dostawy. 

Firmy, które wcześniej postawiły na różne trasy dostaw i współpracę z kilkoma przewoźnikami, są dziś w dużo lepszej sytuacji. Im większa zależność od jednego operatora lub kierunku, tym większe ryzyko wzrostu kosztów, opóźnień i ograniczenia sprzedaży w momentach takich napięć geopolitycznych, takich jak obecne. Dlatego potrzebny jest regularny audyt logistyki, bo atrakcyjna stawka u jednego przewoźnika może oznaczać większą podatność biznesu na zakłócenia w przyszłości – tłumaczy Mateusz Pycia.

Cross-border wymaga dziś większej dyscypliny niż odwagi

Obecne napięcia geopolityczne i związana z nimi mniejsza przewidywalność transportu sprawiają, że cross-border e-commerce wymaga dziś znacznie większej dyscypliny operacyjnej niż jeszcze kilka kwartałów temu. Firmy muszą wcześniej planować zapasy, dokładniej analizować dostępność towaru i ostrożniej układać sprzedaż z myślą o drugiej połowie roku, w tym o Q3, Q4, Black Friday i szczycie sprzedażowym. Coraz częściej nie chodzi już tylko o to, jak wysłać produkt, a czy będzie on dostępny na czas i czy jego dostawa – po uwzględnieniu kosztów transportu, ceł i ryzyka opóźnień – nadal będzie opłacalna. W takich warunkach szczególnego znaczenia nabiera przygotowanie celne i cenowe sprzedaży zagranicznej.

Jeśli firma wysyła poza Unię Europejską, klient coraz częściej nie chce już dopłacać należności przy odbiorze, ale oczekuje pełnej, jasnej ceny już na etapie zakupu. Dlatego coraz większe znaczenie mają automatyzacja wyliczeń, dynamic pricing oraz modele takie jak DDP, czyli dostawa z opłaconymi z góry należnościami celno-podatkowymi. To właśnie lepsze przygotowanie celne i cenowe sprzedaży zagranicznej staje się dziś jednym z warunków utrzymania konkurencyjności, zwłaszcza w okresach podwyższonej niestabilności – podkreśla założyciel GlobKurier. Spółka w rankingu Financial Times i Statista „Europe’s Long-Term Growth Champions 2026” została sklasyfikowana jako najszybciej rosnąca europejska firma z branży TSL.

Eksport pozostaje szansą, ale wygrywa lepiej przygotowany model sprzedaży

Sprzedaż zagraniczna wśród polskich MŚP nadal pozostaje ograniczona. Jak wskazuje Mateusz Pycia, za granicę sprzedaje zaledwie około 7–8 proc. firm z tego sektora, a poza Unię Europejską około 3 proc. To pokazuje, że potencjał wzrostu w cross-border wciąż jest duży, ale jego wykorzystanie wymaga dziś lepszego przygotowania operacyjnego niż jeszcze kilka lat temu.

Rosnąca niestabilność nie zamyka polskim firmom drogi do eksportu, ale wyraźnie zmienia warunki gry. Dziś o powodzeniu sprzedaży zagranicznej coraz częściej decydują nie tylko produkt i popyt, lecz także jakość logistyki, przewidywalność dostawy, kontrola kosztów i zdolność do działania w warunkach większej niepewności – podsumowuje Mateusz Pycia.

Jak sytuacja na Bliskich Wschodzie wpływa na biznes - opinia polskiego eksportera

Wypowiada się Marek Suczyk, prezes zarządu Famed Żywiec, polskiego producenta sprzętu medycznego, eksportującego swoje wyroby do ponad 126 państw, w tym krajów Bliskiego Wschodu:

W ostatnich tygodniach obserwujemy wzrost kosztów transportu morskiego nawet o około 80%, ograniczoną dostępność części kierunków oraz dużą zmienność operacyjną – zdarzają się sytuacje, w których wysyłka jednego dnia jest możliwa, a kolejnego już nie. Dodatkowym wyzwaniem jest brak pełnej przewidywalności transportu lotniczego i morskiego. Nawet jeśli ładunek zostanie przyjęty przez przewoźnika, nie ma gwarancji dotarcia do docelowego portu czy lotniska, ponieważ transporty bywają przekierowywane. W praktyce oznacza to konieczność indywidualnego podejścia do każdej wysyłki, w ścisłej współpracy z partnerami logistycznymi i klientami. W tak szczególnym obszarze, jakim jest produkcja sprzętu medycznego, ciągłość dostaw pozostaje priorytetem. Dlatego na bieżąco monitorujemy sytuację, pracujemy na alternatywnych scenariuszach logistycznych i pozostajemy w stałym kontakcie z odbiorcami, aby wspólnie wybierać najbezpieczniejsze i najbardziej efektywne rozwiązania. 

Z drugiej strony, podobnie jak w czasie pandemii, jesteśmy w relatywnie dobrej sytuacji dzięki strukturze naszego łańcucha dostaw – ponad 90 proc. naszych poddostawców pochodzi z Europy. To znacząco ogranicza naszą zależność od najbardziej niestabilnych kierunków i pozwala zachować większą kontrolę nad dostępnością kluczowych komponentów.  

Co do wpływu obecnej sytuacji na stronę popytową, to tego typu niepewność geopolityczna często prowadzi do czasowego wstrzymywania decyzji zakupowych. Jednak na tym etapie trudno to jeszcze jednoznacznie ocenić, ponieważ w ostatnich tygodniach trwał Ramadan, który naturalnie spowalnia aktywność zakupową w regionie. Najbliższe tygodnie pokażą, w jakim stopniu sytuacja przełoży się na realne decyzje inwestycyjne klientów.


Polecane przez redakcję