Magazyny stają się centrum operacji dodanych
Wyglądają nieco inaczej niż niegdyś, pełnią też wiele nowych funkcji. Współczesne magazyny służą dziś już nie tylko do składowania towarów, realizując w istocie zadania związane też na przykład z tzw. lekką produkcją, sortowaniem czy uszlachetnianiem towarów.
Tekst: Michał Jurczak

Zdjęcie: Freepik.com
Potrzeby klientów zmieniają się, a magazyny dostosowywane są do realizacji nowych zadań. Często pełnią jedynie funkcję obiektów przeładunkowych (cross-dock), innym razem realizują funkcję tzw. węzła zwrotów czy przekształcają się w prawdziwe centra logistyczne. Bywa, że w jednym miejscu realizuje się też szereg usług dodatkowych (VAS), polegających np. na co-packingu, co-manufacturingu czy labellingu. W każdym przypadku, w dobie rosnących oczekiwań klientów i potrzeby skracania czasu dostaw oraz realizowania coraz bardziej złożonych procesów dystrybucyjnych, magazyny są coraz bardziej zautomatyzowane.
Outsourcing dobry na wszystko?
Łukasz Skroński, Kierownik ds. Rozwoju Biznesu, FIEGE, zaznacza, że w przypadku usług takich jak co-packing, co-manufacturing czy labelling powodzenie operacji zależy przede wszystkim od zdolności operatora do elastycznego reagowania na zmieniające się realia biznesowe klienta oraz obsługi dynamicznie zmieniających się wolumenów. – Przy wyborze partnera firmy powinny zwracać uwagę nie tylko na aspekt kosztowy, ale również na doświadczenie w danej branży, jakość procesów operacyjnych, dostępność odpowiednich zasobów, poziom automatyzacji oraz zdolność do szybkiego skalowania usług. Kluczowe znaczenie ma także transparentna komunikacja, stabilność operacyjna oraz gotowość do budowania długoterminowych relacji partnerskich. Dzięki temu outsourcing staje się realnym wsparciem dla rozwoju biznesu, a nie wyłącznie sposobem na redukcję kosztów – dodaje Ł. Skroński.
Podobnego zdania jest Marlena Sztybór-Tytek, Starszy Kierownik ds. Kluczowych Klientów, No Limit, zaznaczając, iż to jakość i zgodność procesów powinny być najważniejszym kryterium wyboru dostawcy usług. Kolejnym czynnikiem jest elastyczność operacyjna – operator logistyczny powinien szybko reagować na sytuacje powodujące nagłe wzrosty liczby zamówień. – Najczęstszym błędem firm jest wybór najtańszej oferty. Koncentracja na cenie może mieć krótkoterminowe korzyści. W praktyce warto wybierać partnerów, którzy gwarantują wysokie standardy jakości i zdolność do rozwoju biznesu w długim okresie – mówi M. Sztybór-Tytek.
Andrzej Nurek, Starszy Menadżer Projektu 3PL, 3LP (Würth Group Member), radzi, by outsourcing logistyczny postrzegać nie jako sposób na obniżenie kosztów magazynowania, lecz jako inwestycję w większą elastyczność organizacji, odporność łańcucha dostaw oraz możliwość szybszego rozwoju biznesu. – Outsourcing logistyczny to dziś nie tylko sposób na optymalizację kosztów, ale przede wszystkim narzędzie budowania elastyczności biznesu. Z mojego doświadczenia wynika, że o sukcesie projektu decyduje nie cena usługi, lecz zdolność operatora do przejęcia i rozwoju procesów klienta – mówi A. Nurek i zaznacza, by wybierając partnera, patrzeć szerzej niż na powierzchnię magazynową. Kluczowe są kompetencje w zakresie usług wartości dodanej, a także poziom automatyzacji, wykorzystywane systemy WMS i doświadczenie w zarządzaniu projektami. – Dobry operator nie tylko magazynuje towar, ale wspiera rozwój biznesu, pomagając szybciej reagować na zmiany rynku, obsługiwać sezonowe wzrosty sprzedaży czy rozwijać nowe kanały dystrybucji – podsumowuje A. Nurek.
Christian Thau, Contract Logistics Sales Executive, Logwin Poland, zwraca natomiast uwagę na kluczowy błąd, który wynika z nazewnictwa. – Procesy, o których mówimy, czyli co-packing, co-manufacturing, uszlachetnianie towaru czy lekka produkcja, formalnie dzieją się w magazynie, więc firmy odruchowo oceniają je kryteriami magazynowymi. Pytają o stawkę za paletomiejsce, o powierzchnię, o czas składowania. Tymczasem to nie są procesy logistyczne. To są procesy produkcyjne, które przypadkiem odbywają się pod dachem operatora logistycznego. I dopóki klient tego nie przestawi w głowie, będzie wybierał dostawcę według złej listy pytań – mówi Ch. Thau, zaznaczając, iż w klasycznym magazynowaniu głównym kosztem jest przestrzeń i czas, a w lekkiej produkcji głównym kosztem jest produktywność człowieka w jednostce czasu. Zestaw promocyjny, w którym trzeba ułożyć kilka różnych SKU w określonej kolejności, uformować opakowanie, zafoliować i oznakować, to zupełnie inna wydajność na osobę niż naklejenie jednej etykiety. – Jeśli operator nie potrafi podać, ile sztuk jedna osoba przerabia w godzinę przy konkretnym produkcie, to znaczy, że nie zrobił próby technologicznej i wycenia na wyczucie. To pierwszy sygnał ostrzegawczy. Drugi czynnik przesądzający o powodzeniu to skala i sezonowość. Te procesy rzadko idą równym strumieniem przez cały rok. To są projekty skoncentrowane w wąskim oknie: akcja promocyjna, sezon świąteczny, wejście do sieci handlowej. Warto wprost zapytać, ile osób operator jest w stanie skierować do projektu i w jakim terminie – mówi Ch. Thau, wspominając jeszcze o trzecim, jego zdaniem najbardziej niedocenianym aspekcie: kontroli jakości i odpowiedzialności za błąd. Zaznacza, że przy uszlachetnianiu towaru pomyłka nie kończy się opóźnioną paczką, lecz partią, która wraca z sieci handlowej albo – w przypadku kosmetyków – nie spełnia wymogów regulacyjnych. Dlatego w umowie musi być jasno zapisane, kto odpowiada za wadę wykonania i jak wygląda proces QC, a nie tylko, kto ile płaci za sztukę. – Przewiduję, że w ciągu kilku lat rynek rozwarstwi się wyraźnie. Zostaną operatorzy, którzy traktują te usługi jako produkcję, z instrukcjami roboczymi, próbami technologicznymi i mierzoną wydajnością, oraz ci, którzy robią to przy okazji. Ci drudzy będą tracić klientów po pierwszej większej akcji – twierdzi Ch. Thau.
Skazane na rozwój?
Rozwój nowych usług magazynowych wynika m.in. z tego, że konsumenci oczekują dziś większej personalizacji produktów, krótszego czasu wprowadzania nowości na rynek oraz częstych zmian opakowań związanych z promocjami, sezonowością czy lokalnymi wymaganiami. To opinia Ł. Skrońskiego (FIEGE), podkreślającego również coraz większe znaczenie kwestii zrównoważonego rozwoju i transparentności informacji produktowej. W efekcie rośnie zapotrzebowanie na usługi takie jak co-packing, etykietowanie, przepakowywanie czy zestawianie pakietów promocyjnych, które pozwalają producentom szybko reagować na zmieniające się oczekiwania rynku bez konieczności inwestowania we własne zasoby.

Zdjęcie: Freepik.com
M. Sztybór-Tytek (No Limit) za najważniejsze zmiany w wymaganiach konsumentów i trendach rynkowych uważa przede wszystkim rosnącą potrzebę elastyczności, szybkości reakcji na rynek oraz personalizacji produktów. – Konsumenci oczekują dziś szerokiej dostępności produktów, krótkich terminów realizacji zamówień oraz częstego wprowadzania nowych wariantów, edycji limitowanych czy produktów sezonowych. W efekcie producenci i sieci handlowe coraz częściej poszukują partnerów logistycznych, którzy nie tylko magazynują i dystrybuują towary, ale również realizują usługi o wartości dodanej, takie jak przepakowywanie, etykietowanie, tworzenie zestawów promocyjnych czy lekkie procesy produkcyjne – mówi przedstawicielka No Limit. Jako istotny trend M. Sztybór-Tytek traktuje też dynamiczny rozwój kanału e-commerce i omnichannel. Firmy muszą jednocześnie obsługiwać sprzedaż tradycyjną, internetową i marketplace'y, co generuje potrzebę bardziej złożonych operacji logistycznych. Usługi outsourcingowe pozwalają szybko skalować zasoby bez konieczności inwestowania we własną infrastrukturę i dodatkowe moce operacyjne. – Kolejnym czynnikiem jest rosnąca presja kosztowa. Przedsiębiorstwa dążą do optymalizacji kosztów operacyjnych, zwiększenia efektywności oraz ograniczenia inwestycji. Outsourcing procesów logistycznych i produkcyjnych pozwala im korzystać ze specjalistycznej wiedzy oraz nowoczesnych technologii wdrażanych przez operatorów logistycznych. Coraz większe znaczenie mają również wymagania związane ze zrównoważonym rozwojem. Klienci oczekują bardziej ekologicznych opakowań, ograniczenia odpadów i odpowiedzialnego zarządzania zasobami. Powoduje to wzrost zainteresowania usługami repackingu oraz przepakowywania do opakowań przyjaznych środowisku – wyjaśnia M. Sztybór-Tytek, wspominając, że nie bez znaczenia pozostają również globalne zakłócenia w łańcuchach dostaw. W ostatnich latach firmy coraz częściej poszukują partnerów zdolnych do elastycznego reagowania na zmiany popytu, opóźnienia dostaw czy konieczność szybkiego dostosowania produktów do wymogów lokalnych rynków. – Przyszłość rynku należy do operatorów logistycznych oferujących kompleksowe usługi end-to-end: od magazynowania, przez cross-docking i sortowanie, po usługi lekkiej produkcji, co-manufacturingu, etykietowania oraz pakowania promocyjnego. Klienci oczekują dziś nie tylko efektywności kosztowej, ale przede wszystkim elastyczności, szybkości działania i możliwości szybkiego dostosowania produktu do zmieniających się potrzeb rynku – prognozuje M. Sztybór-Tytek.
Ch. Thau (Logwin Poland) dostrzega cztery zmiany, które realnie napędzają popyt na te usługi. – Pierwsza: koniec wzrostu przez pozyskiwanie nowych klientów. Online kupuje już ok. 78% polskich internautów, więc rynek jest nasycony po stronie liczby kupujących. Rynek nadal rośnie, w tempie 7–9% rocznie, ale wzrost bierze się z koszyka i częstotliwości, a nie z nowych konsumentów. Marki konkurują więc prezentacją, zestawem i doświadczeniem zakupowym, a to wszystko powstaje w magazynie, nie w fabryce – mówi Ch. Thau. Jako drugą zmianę wymienia omnichannel (ten sam produkt musi trafić na półkę w sieci handlowej z metką i zabezpieczeniem antykradzieżowym, na marketplace z inną etykietą i bezpośrednio do konsumenta w opakowaniu prezentowym). – Marka nie zna z góry podziału wolumenu między te kanały, więc odsuwa decyzję o finalnej postaci towaru na możliwie ostatni moment. Ten moment przypada w magazynie – dodaje Ch. Thau, wspominając również o zwrotach i drugim życiu produktu (zwroty w e-commerce to globalnie ok. 19–20% transakcji, w modzie wyraźnie więcej). Zaznacza, iż towar, który wraca, wymaga kwalifikacji, przepakowania i ponownego etykietowania. Uszlachetnianie przestało być zatem czynnością wykonywaną raz, na wejściu, a stało się procesem powtarzalnym. – Czwarta zmiana: presja regulacyjna i środowiskowa na opakowania. Wymogi dotyczące etykietowania różnią się między rynkami, a konsument i regulator wywierają rosnącą presję na ograniczenie plastiku. To generuje bezpośredni popyt na przepakowywanie towaru już po jego wyprodukowaniu. Dodam obserwację, która może zabrzmieć nieintuicyjnie. Rozwój tych usług nie wynika z tego, że firmy chcą robić więcej. Wynika z tego, że nie stać ich już na podejmowanie decyzji o produkcie zbyt wcześnie. Im większa niepewność co do kanału i wolumenu, tym później trzeba „zamrozić” finalną postać towaru. Magazyn jest ostatnim miejscem, w którym da się ją jeszcze zmienić – podsumowuje przedstawiciel firmy Logwin.
Co dominuje? Ł. Skroński (FIEGE) zauważa, iż największe znaczenie usługi wartości dodanej mają obecnie w branżach FMCG, kosmetycznej, e-commerce, retail oraz farmaceutycznej. Są to sektory charakteryzujące się dużą dynamiką sprzedaży, częstymi akcjami promocyjnymi oraz wysokimi wymaganiami dotyczącymi jakości i zgodności produktu z lokalnymi regulacjami. – Do najczęściej realizowanych usług należą m.in. co-packing, etykietowanie i relabelling, tworzenie zestawów promocyjnych i multipaków, konfekcjonowanie, przepakowywanie, inserty materiałów marketingowych, a także kontrola jakości produktów przed wysyłką do odbiorcy końcowego – podkreśla Ł. Skroński.
Podobną opinię prezentuje A. Nurek, 3LP (Würth Group Member), dodając, że zapotrzebowanie na usługi wartości dodane obserwuje też w branżach home & decor, elektrotechnicznej oraz wydawniczej. – W praktyce największym zainteresowaniem cieszą się usługi co-packingu, obejmujące tworzenie zestawów promocyjnych, przepakowywanie produktów czy przygotowanie akcji marketingowych, a także labelling, pozwalający dostosować produkty do wymagań różnych rynków i sieci handlowych. Coraz częściej realizowane są również projekty z zakresu lekkiej produkcji (Light Manufacturing) i co-manufacturingu, w ramach których operator przejmuje wybrane procesy montażowe lub kompletacyjne – mówi A. Nurek, a jako przykład podaje np. realizację dla klientów z branży wydawniczej, polegającą na kompletacji i pakowaniu zestawów zawierających m.in. kartki okolicznościowe, koperty i magnesy, przygotowując je do sprzedaży detalicznej i wysyłki e-commerce. – Z kolei dla klientów z branży wyposażenia wnętrz prowadziliśmy proces napełniania siedzisk typu sako wypełnieniem, który był elementem lekkiej produkcji realizowanej bezpośrednio w centrum logistycznym. W sektorze elektrotechnicznym usługi obejmują natomiast kompletację komponentów, etykietowanie oraz przygotowanie produktów zgodnie ze specyfikacją odbiorców i wymaganiami poszczególnych rynków – wylicza A. Nurek.
Potencjalne problemy
W przypadku dużych zmian w zamówieniach, np. nagłych wzrostów produkcji lub zmiany specyfikacji, mogą pojawić się problemy. M. Sztybór-Tytek (No Limit) za największe wyzwanie uważa utrzymanie terminowości i efektywności operacyjnej. – Może pojawić się konieczność szybkiego zwiększenia zasobów ludzkich, zabezpieczenia materiałów do pakowania oraz dostosowania powierzchni magazynowej. Kluczowe jest również sprawne zarządzanie komunikacją z klientem, aby minimalizować ryzyko opóźnień i zachować wymaganą jakość realizowanych usług – mówi M. Sztybór-Tytek.
Z kolei A. Nurek, 3LP (Würth Group Member), jest zdania, iż wyzwaniem są dziś nie same zmiany, ale tempo, w jakim zachodzą. Nagłe wzrosty zamówień, sezonowe piki sprzedażowe, zmiany specyfikacji produktów czy uruchomienie nowej kampanii marketingowej mogą prowadzić do opóźnień, błędów kompletacyjnych, problemów z dostępnością zasobów czy wzrostu kosztów operacyjnych, jeśli organizacja opiera się wyłącznie na własnym zapleczu. – Właśnie dlatego coraz więcej firm decyduje się na współpracę z doświadczonym operatorem logistycznym. Dysponując odpowiednią infrastrukturą, zespołem specjalistów, nowoczesnymi centrami logistycznymi oraz rozwiązaniami automatyzacji – takimi jak systemy WMS, Shuttle, Lean- Lift czy automatyczne sortownie – operator jest w stanie elastycznie zwiększać moce operacyjne i szybko dostosowywać procesy do zmieniających się potrzeb klienta – tłumaczy A. Nurek.
Według Ch. Thau (Logwin Poland) wąskim gardłem nie są ludzie, tylko czas dojścia do wydajności. – Ludzi zwykle da się znaleźć. Czego nie da się przyspieszyć, to czasu, w którym ci ludzie osiągają docelową wydajność. W lekkiej produkcji i co-packingu każdy proces ma swoją krzywą uczenia. Zespół, który po dwóch tygodniach składa określoną liczbę zestawów na godzinę, na starcie robił połowę tego. Kiedy klient przychodzi z informacją, że wolumen rośnie dwukrotnie i trzeba to zrobić w cztery tygodnie, operator dokłada ludzi, ale średnia wydajność całego zespołu spada, bo połowa składu dopiero się uczy. Efekt jest taki, że podwojenie obsady nie daje podwojenia produkcji – tłumaczy Ch. Thau, zaznaczając, iż daje wzrost o kilkadziesiąt procent, i to dopiero po pewnym czasie. Jeśli tego nie uwzględniono w harmonogramie, projekt się nie domyka. Zmiana specyfikacji w trakcie realizacji jest jeszcze bardziej kosztowna, bo resetuje tę krzywą do zera. Nasz rozmówca zaznacza, iż zmiana konfiguracji zestawu, sposobu składania opakowania czy układu produktów oznacza nową instrukcję roboczą, nowe przeszkolenie i powrót do niższej wydajności. Zespół, który dochodził do rytmu przez dwa tygodnie, zaczyna od nowa. Najdroższy scenariusz to – zdaniem przedstawiciela Logwin Poland – zmiana specyfikacji przy towarze już przygotowanym, bo wtedy do rachunku dochodzi jeszcze demontaż i ponowne wykonanie. – Drugie wąskie gardło, zwykle niedoceniane, znajduje się poza magazynem. Uszlachetnianie towaru wymaga materiałów: opakowań, etykiet, wypełniaczy, tektury. Skokowy wzrost wolumenu oznacza konieczność zamówienia trzykrotnie większej ilości materiałów u dostawcy, który ma własne terminy realizacji liczone w tygodniach. Bardzo często to nie magazyn jest ograniczeniem, tylko drukarnia albo producent opakowań. Trzeci problem jest jakościowy i pojawia się dokładnie wtedy, kiedy stawka jest najwyższa. Wskaźnik błędu rośnie przy szybkim skalowaniu zespołu, a szczyt sezonowy to moment, w którym pomyłka kosztuje najwięcej, bo partia trafia do sieci handlowej z terminem, którego nie da się przesunąć – podsumowuje Ch. Thau.
Idzie o pieniądze Ł. Skroński (FIEGE) zaznacza, że w przypadku kalkulacji ceny usług wartości dodanej kluczowe jest dokładne zrozumienie procesu przygotowanego tak, aby spełnić oczekiwania klienta, rozbicie wszystkich jego elementów na czynniki pierwsze oraz przełożenie czasu pracy, powierzchni magazynowej, zasobów ludzkich i wykorzystywanego sprzętu na konkretne koszty. Należy przy tym uwzględnić sezonowość procesów oraz skuteczne planowanie realizacji usług. – Budowanie zaufania klienta wymaga przede wszystkim transparentnego modelu wyceny oraz pełnej otwartości w zakresie założeń kosztowych. Klient powinien mieć jasność, jakie elementy wpływają na finalną cenę usługi i jakie korzyści biznesowe otrzymuje w zamian. Takie podejście sprzyja długofalowej współpracy, pozwala wspólnie optymalizować procesy i budować partnerskie relacje oparte na wzajemnym zaufaniu – dodaje Ł. Skroński.
M. Sztybór-Tytek (No Limit) podkreśla, że kalkulacja cen usług dodanych opiera się przede wszystkim na pracochłonności procesu, poziomie jego złożoności, wolumenie, wykorzystywanych materiałach oraz wymaganych zasobach operacyjnych. W przypadku usług takich jak co-packing, etykietowanie, przepakowywanie czy tworzenie zestawów promocyjnych kluczowe znaczenie ma dokładna analiza procesu i rzeczywistego czasu jego realizacji. Aby budować zaufanie i satysfakcję klienta, niezbędna jest pełna transparentność kalkulacji oraz otwarta komunikacja dotycząca kosztów i ich składowych. – Klienci cenią przewidywalność, dlatego warto stosować jasne modele rozliczeń, regularnie analizować efektywność procesów i wspólnie poszukiwać obszarów optymalizacji. Długoterminowe partnerstwo opiera się nie na najniższej cenie, ale na dostarczaniu realnej wartości, wysokiej jakości usług i elastycznym reagowaniu na potrzeby biznesu – zastrzega M. Sztybór-Tytek.












