Paleta to nie koszt, lecz element bezpieczeństwa łańcucha dostaw

W ostatnich miesiącach wokół palet powiedziano już chyba wszystko. Problem polega na tym, że większość tej dyskusji dotyczy samych nośników, a znacznie rzadziej problemów producentów. Tymczasem dla nich stawką nie jest rodzaj palety, ale ciągłość dostaw.

Tekst: Materiał partnera IPP Polska

Palety IPP Polska

Zdjęcie: IPP Pooling Polska

To nie jest abstrakcyjny problem. Wystarczy opóźniona dostawa, sezonowy wzrost wolumenów lub zakłócenie przepływu nośników, aby koszty szybko zaczęły rosnąć. I nie chodzi wyłącznie o zakup dodatkowych palet. Znacznie więcej kosztują przestoje, wolniejsza rotacja nośników, utracona sprzedaż, dodatkowa administracja czy czas poświęcony na odzyskiwanie nośników z rynku.

– W wielu firmach koszt zakupu palety jest monitorowany co do grosza. Jednocześnie mało kto potrafi precyzyjnie policzyć koszt sytuacji, w której palety zabraknie wtedy, gdy jest potrzebna. Taki koszt czasem ciężko uchwycić, gdyż często są to mikrochwile o efekcie motyla – mówi Mieszko Rusinowski, Dyrektor Zarządzający IPP Pooling Polska.

Dlatego odpowiedź na pytanie, czy lepszy jest zakup czy wynajem palet, nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Firmy posiadające własny park paletowy zyskują pełną kontrolę nad aktywem, ale przejmują również odpowiedzialność za jego utrzymanie. Zakup to dopiero początek. W praktyce pojawiają się straty, uszkodzenia, odzysk palet, utracona powierzchnia produkcyjna czy operacyjna, transporty zwrotne, rozliczenia z partnerami handlowymi oraz czas ludzi, którzy każdego dnia pilnują sald paletowych. Te koszty są często mniej widoczne niż sama cena nośnika, ale mają realny wpływ na wynik operacyjny.

Z kolei model zamkniętego poolingu palet, potocznie nazywany wynajmem palet, pozwala część tych procesów przekazać wyspecjalizowanemu partnerowi. Dobrze zaprojektowany system powinien odpowiadać charakterowi biznesu, strukturze odbiorców i rzeczywistym przepływom w łańcuchu dostaw.

Coraz częściej obserwujemy, że firmy nie szukają już dostawcy palet. Szukają partnera, który przejmie odpowiedzialność za dostępność nośników, ich jakość oraz sprawne funkcjonowanie systemu niezależnie od sytuacji rynkowej. 

To właśnie dlatego dyskusja o systemach otwartych i zamkniętych nie powinna sprowadzać się do porównywania samych nośników. Kluczowe znaczenie ma sposób zarządzania przepływem palet oraz zdolność do utrzymania ciągłości operacji. Dla producenta liczy się przede wszystkim pewność, że paleta będzie dostępna tam, gdzie jest potrzebna, i wtedy, gdy jest potrzebna.

Jeszcze ważniejszy staje się jednak szerszy kontekst. Wraz z wdrażaniem rozporządzenia PPWR przedsiębiorstwa będą musiały patrzeć na opakowania transportowe przez pryzmat całego cyklu życia. PPWR sprawi, że firmy będą musiały odpowiedzieć na pytania, które do tej pory nie zawsze były zadawane: ile razy dany nośnik został wykorzystany, kto odpowiada za jego obieg oraz w jaki sposób można udokumentować ponowne użycie opakowania transportowego czy jak policzyć saldo eksportu i importu. Z perspektywy biznesu oznacza to przejście od zarządzania samą paletą do zarządzania całym systemem jej obiegu.

– W dobrze zarządzanym łańcuchu dostaw paleta powinna być niemal niewidoczna. Jeżeli Dyrektor Logistyki zastanawia się codziennie nad paletami, to najczęściej oznacza, że coś w systemie nie działa. Producent powinien koncentrować się na produkcji, handel na sprzedaży, a partner logistyczny na tym, żeby wszystko działało płynnie w tle. To właśnie tam dziś tworzy się wartość – dodaje Mieszko Rusinowski.

Już dziś przewagę konkurencyjną budują nie te firmy, które kupują najtańsze nośniki logistyczne, lecz te, które najlepiej zarządzają ich obiegiem. Bo ostatecznie nie chodzi o paletę. Chodzi o to, czy produkt znajdzie się na półce dokładnie wtedy, gdy konsument będzie chciał go kupić.


Polecane przez redakcję