Logistyka 4.0 czy 5.0? – technologia zagląda do magazynu

W jednym magazynie możemy jednocześnie mieć procesy 3.0, rozwiązania 4.0 i elementy zgodne z filozofią 5.0. Dlatego nie patrzyłbym na Logistykę 4.0 i 5.0 jak na kolejne wersje oprogramowania. Technologicznie rynek nadal skaluje fundamenty 4.0: WMS i WES, sensorykę, automatyczną identyfikację, robotykę, analitykę oraz AI. Logistyka 5.0 wnosi natomiast inne kryteria oceny: rolę człowieka, odporność operacji i efektywne wykorzystanie zasobów. Dlatego sam cobot albo model AI nie czyni magazynu automatycznie magazynem 5.0.

Tekst: Bartosz Boguszewski, Dyrektor Logistyki Kontraktowej, Raben Logistics Polska

Raben Logistics Polska

Zdjęcie: Raben Logistics Polska 

O dojrzałości świadczy dopiero to, czy rozwiązanie jest zintegrowane z procesem, daje powtarzalny wynik i pozwala operacji reagować na zmianę wolumenu, profilu zamówień lub dostępności pracowników. Dojrzałość technologiczna magazynu nie zależy więc od liczby robotów na hali, lecz od tego, czy technologia przekłada się na powtarzalny efekt operacyjny i ekonomiczny. Z perspektywy zarządzającego P&L numer generacji ma znaczenie drugorzędne wobec cost- to-serve, SLA i ryzyka inwestycji.

Technologia rozwiązuje problem

Decyzję zaczynamy od wskazania konkretnej straty operacyjnej: nadmiernego transportu wewnętrznego, braku ludzi, błędów, wąskiego gardła, braku powierzchni albo niewystarczającej przepustowości. Dopiero później wybieramy technologię. Business case musi uwzględniać profil SKU, wolumen bazowy i godzinowy peak, sezonowość, zmienność portfolio oraz możliwość rozwoju operacji. W logistyce kontraktowej równie ważne są długość i konstrukcja kontraktu. Trzyletni payback nie jest atrakcyjny, jeśli przychód jest zabezpieczony tylko na dwa lata. Dlatego liczymy pełny TCO: sprzęt, integrację, przygotowanie budynku, licencje, serwis, energię, części, cyberbezpieczeństwo, fazę rozruchu i wartość rezydualną. Porównujemy też CAPEX z OPEX lub RaaS (model abonamentowy dla robotyki), ale nie zakładamy, że abonament z definicji jest tańszy. W magazynie nie automatyzuje się dlatego, że technologia istnieje, lecz wtedy, gdy rozwiązuje  konkretny problem, a ekonomika kontraktu pozwala bezpiecznie odzyskać inwestycję. Dla operatora szczególnie cenne są rozwiązania modułowe, skalowalne i możliwe do przeniesienia do innej operacji.

Krócej i bez błędów

Największa zmiana polega na przejściu od rejestrowania zdarzeń do aktywnego sterowania wykonaniem. Klasyczny WMS pokazuje zapas i tworzy zadania. W bardziej dojrzałej operacji warstwa wykonawcza musi stale decydować, które zadanie wykona człowiek, AMR, sorter lub automat, w jakiej kolejności i z jakim priorytetem. AI ma tu największą wartość w prognozowaniu, planowaniu pracy i zdolności operacyjnych, dynamicznym slottingu, przewidywaniu backlogu, wykrywaniu anomalii, utrzymaniu predykcyjnym i kontroli zapasu. Nie mierzyłbym jednak sukcesu liczbą wdrożonych modeli. Miarą są krótszy czas obsługi wyjątku, mniej utraconych cut-offów, niższy błąd prognozy, mniej godzin pracy na zamówienie i stabilniejsze SLA. Największą wartością AI w magazynie nie jest to, że potrafi rozmawiać z człowiekiem, lecz to, że wcześniej widzi wyjątek i pozwala zareagować, zanim stanie się on problemem dla klienta. Warunkiem są dobre dane i dyscyplina procesu; słabe dane wspierane przez AI jedynie przyspieszają błędne decyzje.

Pełny koszt wdrożenia

Największą barierą rzadko jest dziś brak dostępnej technologii. Trudniejsze jest zbudowanie wdrożenia, które broni się operacyjnie i finansowo. Klient widzi cenę urządzenia, natomiast pełny koszt obejmuje również integrację, przygotowanie sieci i zasilania, zmiany regałów lub posadzki, zabezpieczenia, środowisko testowe, serwis, części, szkolenia oraz niższą produktywność podczas rozruchu. Drugą, często niedoszacowaną inwestycją jest uporządkowanie procesu i danych: SKU, jednostek logistycznych, statusów, priorytetów i scenariuszy wyjątków. W 3PL dochodzi ryzyko niedopasowania cyklu życia urządzenia do czasu trwania kontraktu. Trzeba więc uzgodnić wolumen minimalny, zasady wcześniejszego rozwiązania, wykup niewyamortyzowanego CAPEX albo możliwość przeniesienia aktywa. Najczęściej nie przegrywa się na cenie robota, lecz na tym, czego nie wpisano do business case wokół robota. Dlatego przed decyzją oczekuję wariantu bazowego, wzrostowego i spadkowego, obejmującego także opóźniony start, słabszą wydajność i wcześniejsze wyjście klienta.

Współistnienie

W brownfieldzie samo uruchomienie urządzenia bywa prostsze niż włączenie go do działającej operacji bez utraty SLA. Automat musi współpracować z istniejącym layoutem, ruchem wózków, regałami, siecią oraz systemami, które nie były projektowane z myślą o robotyce. Kluczowy jest jasny podział odpowiedzialności między ERP, WMS, WES i WCS. Jeszcze ważniejsze jest zaprojektowanie sytuacji awaryjnej: co dzieje się z zadaniem po utracie komunikacji, jak unikamy podwójnego wykonania, jak odtwarzamy status zapasu i czy magazyn może pracować w trybie ograniczonym. Do tego dochodzą fizyczne ograniczenia obiektu, cyberbezpieczeństwo oraz ryzyko uzależnienia od zamkniętego oprogramowania dostawcy. Dlatego oceniamy nie tylko wydajność maszyny, ale też otwartość API, dostęp do danych, politykę aktualizacji, serwis i możliwość migracji. Integracja jest dobra nie wtedy, gdy wszystko działa podczas demonstracji, lecz wtedy, gdy dokładnie wiadomo, co zrobić, jeśli jeden z systemów przestaje działać w szczycie.

Wartość człowieka

Ekonomiczna wartość AMR często nie polega na zastąpieniu pracownika kompletującego zamówienia, lecz na ograniczeniu kilometrów chodzenia i pustych przejazdów. Człowiek nadal rozpoznaje produkt, obsługuje niestandardowe sytuacje i kontroluje jakość, a robot wykonuje powtarzalny transport. Dzięki temu ta sama godzina pracy daje więcej linii zamówień, a wzrost wolumenu nie wymaga proporcjonalnego wzrostu zatrudnienia. Z perspektywy 3PL ważna jest też skalowalność: flotę można zwiększać stopniowo, a w wielu modelach przenieść do innej operacji. Nie jest to jednak rozwiązanie gotowe do uruchomienia od razu. Potrzebne są dobra sieć, integracja z WMS lub WES, strefy bezpieczeństwa, ładowanie i procedury obsługi wyjątków. Więcej robotów nie zawsze oznacza liniowo większą przepustowość, bo ograniczeniem mogą stać się stacje, kolejki lub zatory w ruchu. Przy robotach mobilnych interesuje mnie więc nie liczba urządzeń, lecz koszt obsłużonego zamówienia i to, co stanie się z flotą, gdy zmieni się kontrakt.

Efekty automatyzacji

W logistyce kontraktowej pierwszym efektem automatyzacji często nie jest redukcja zatrudnienia, lecz oddzielenie wzrostu wolumenu od wzrostu liczby etatów. Operacja może obsłużyć więcej bez corocznego dokładania ludzi w tej samej proporcji, co ma duże znaczenie przy niedoborze pracowników i sezonowych peakach. Zmienia się natomiast struktura ról. Maleje udział pracy polegającej wyłącznie na chodzeniu, przewożeniu i powtarzaniu tej samej sekwencji, a rośnie zapotrzebowanie na obsługę wyjątków, nadzór nad flotą, first-line maintenance, analizę danych i współpracę między IT a automatyką. Pracownik magazynu przyszłości nie musi być programistą, ale powinien rozumieć, co system próbuje zrobić, dlaczego proces się zatrzymał i kiedy potrzebna jest decyzja człowieka. Automatyzacja nie usuwa człowieka z magazynu; usuwa go przede wszystkim z zadań, w których staje się kosztownym środkiem transportu. W ROI liczymy zatem efekt netto: mniej pracy bezpośredniej, ale również dodatkowy serwis, control room, wsparcie IT i szkolenia.

W Raben dobrym przykładem takiego podejścia jest połączenie fizycznej automatyzacji z wcześniejszą symulacją procesu. Wykorzystujemy między innymi autonomiczne i półautomatyczne wózki oraz ramiona cobotyczne, ale wdrożenie technologii zaczynamy od analizy procesu. Najpierw modelujemy przepływy, layout, wielkość floty oraz zachowanie operacji przy szczytowym wolumenie, a dopiero później podejmujemy decyzję o CAPEX.

Dzięki temu możemy wcześniej wychwycić sytuację, w której automatyzacja poprawia wydajność jednego etapu, ale jednocześnie tworzy wąskie gardło w kolejnym. Symulacja pozwala nam również porównać różne warianty bez ryzyka zakłócenia pracy rzeczywistego magazynu. Nie zastępuje jednak dobrych danych – model oparty wyłącznie na wartościach średnich może dawać pozornie precyzyjne wyniki. Najlepszy projekt nie jest tym, który ma najwięcej technologii, lecz tym, który usuwa najdroższe ograniczenie konkretnego kontraktu. Dlatego przy ocenie wdrożenia patrzymy nie tylko na wzrost przepustowości, ale również na koszt integracji, rozruch, utrzymanie, długość kontraktu oraz możliwość ponownego wykorzystania rozwiązania.


Polecane przez redakcję